Witajcie po długiej
przerwie. Na swoje wytłumaczenie powiem, że cały lipiec miałam zawalony przez
ŚDM, potem przez tydzień odsypiałam, potem przygotowania do wyjazdu rodziców i
dwójki najmłodszego rodzeństwa za granicę, potem ich wyjazd i ogarnianie, ile
tak naprawdę jest w domu pracy… a potem to już tylko zwykłe lenistwo XDD
Ale. Dodaję ten
scenariusz tylko i wyłącznie dlatego, że udało mi się odnaleźć pendriva, na
którym była zapisana większa jego część. Gdyby nie to, musiałabym go pisać od
nowa, a tego mi się straaasznie nie chciało robić. I w sumie to był główny
powód mojego lenistwa. Wybaczcie >.<
Nie jestem z niego
zbytnio zadowolona, mam wrażenie, że zawaliłam na całej linii, bo to jest tak
chore, że normalnie ja się dziwię, że jeszcze mi mózgu nie rozje*ło…
Ale mam nadzieję, że
chociaż jednemu z was się to przynajmniej po części spodoba xD Wiem, jestem
straszna ;P
Nie przedłużając, oto
jest… takie cuś. I miłego (?) czytania~
~Dla Marysi ;3
Przyspieszyłaś
kroku, uciekając przed coraz mocniejszym deszczem. Byłaś zła i przemoczona do
suchej nitki. Gdzieś w oddali rozległ się grzmot. Zacisnęłaś usta
niezadowolona. Super. Teraz jeszcze
burza. Po prostu lepiej być nie może.
Nagle
ogarnęło cię dziwne uczucie, jakby ktoś na ciebie patrzył. Potarłaś kark i
zerknęłaś do tyłu, jednak nikogo nie zauważyłaś. Mimo to wrażenie zamiast
ustąpić, jeszcze się wzmogło. Skrzywiłaś się i biegiem pokonałaś ostatnie
uliczki dzielące cię od domu. Wpadłaś z impetem do środka i natychmiast
zamknęłaś za sobą drzwi, oddychając ciężko. Mieszkałaś sama w niewielkim domku
na obrzeżach Busan i teraz trochę tego żałowałaś.


















