Ta oto rzecz jest
prawdopodobnie zupełnie inna niż wszystko, co czytaliście(łyście) na tym blogu.
Nawet nie wiem, czy zasługuje na miano scenariusza… Chyba nie, ale w każdym
razie mam nadzieję, że wam się spodoba ;3
Świat po
wojnie atomowej nie wygląda zbyt przyjaźnie. Większość terenów to po prostu
radioaktywne zgliszcza. I pomyśleć, co zostało z tej tak zwanej „wielkiej
cywilizacji”? Nic. Kupka gruzów. I kilka osób, które roszczą sobie prawo do władzy
nad pozostałą garstką ludzi. Niestety, złoto zawsze kusi, a oni mają go wiele.
Zbyt wiele.
Ciemna
zakapturzona postać rozejrzała się dyskretnie i przemknęła cicho przez ulicę,
wtapiając się w nocne cienie rzucane przez ruiny budynków. Tyle tylko zostało z
ogromnego miasta, którym było kiedyś Tokio. Mimo iż minęło tyle lat, wciąż żyją
ci, którzy pamiętają, jak było przed wojną i tę pamięć przekazują młodszym
pokoleniom.
Postać
wśliznęła się przez uchyloną, zardzewiałą bramę i lekko zbiegła po stromym gruzowisku,
znikając w niewielkim otworze między dwoma kamieniami. W ciasnym korytarzu
panowała nieprzenikniona ciemność, ale osoba bywała tu już wielokrotnie. Znała
każdy kąt, każdy zakamarek tego podziemnego przejścia.


