Biegłaś, roześmiana przecinałaś wiatr rękoma. Za tobą
biegły dwie koleżanki, które chciały odzyskać kolorowe pisemko, pełne plakatów
ich idoli. Specjalnie im je zabrałaś. Chciałaś, żeby cię wysłuchały, a one nic.
Tylko oglądały te kawałki papierów, jakby to była świętość.
- Stój! Zwolnij!!! – wołały za tobą, ale ty nie
zmniejszyłaś między wami dystansu. Biegłaś dalej patrząc się od czasu do czasu
w tył, żeby zobaczyć jak daleko są dziewczyny.
Nagle wpadłaś w kogoś i razem nieznajomym wylądowałaś na
chodniku.
- Mianhae… - przepraszałaś, ale nikt się nie odezwał.
Podniosłaś więc głowę. I wtedy twoim oczom ukazała się przystojna twarz,
okalana burzą blond włosów. Ta piękna twarz wykrzywiona była w minie
niezadowolenia.
