Tak więc, oto jest druga część tego scenariusza. Mogę mieć tylko nadzieję, że poprzednia się podobała, bo nie zauważyłam tam żadnych komentarzy. Kochani, proszę Was, piszcie co sądzicie o moich pracach, bo w ostatnim czasie potrzebuję sporo motywacji, żeby się za to zabrać, a jakakolwiek opinia pod spodem dałaby mi potrzebny zastrzyk energii ;p Bez tego naprawdę trudno jest mi coś konstruktywnego stworzyć, także ten...
Mimo tej całej niepewności co do Waszego zdania, mam nadzieję, że Wam się spodoba ;3
~Dla Miki. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz ;*
*W poprzedniej części*
~Może być pani pewna,
że jeśli on mnie nie zrani, ja również tego nie zrobię ~obiecałaś, krzyżując
spojrzenia ze starszą wampirzycą, która uśmiechnęła się ciepło.
~Niczego innego nie
oczekiwałam. Do zobaczenia, ______. Z pewnością jeszcze kiedyś się spotkamy
~powiedziała na pożegnanie i wstała z wdziękiem, rozpływając się w powietrzu.
~*~*~*~
Odprowadziłaś
wzrokiem postać, która po chwili rozpłynęła się jak dym. Potrząsnęłaś łbem,
próbując rozgonić natłok myśli i pełna wątpliwości powoli zbliżyłaś się do
drzewa, o które opierał się Kevin.
- I jak? –
rzucił beztrosko, choć wyraz jego oczu przeczył tonowi głosu. Pokręciłaś w
zamyśleniu głową, mijając go i kładąc się na trawie kilka kroków dalej. Nie do
końca ogarniałaś, co się właśnie stało. Rozumiałaś, dlaczego matka chłopaka
poprosiła cię o tę obietnicę, ale gdy tylko zniknęła, zaczęłaś się zastanawiać,
czy to był jedyny powód jej wizyty? I co miało znaczyć to ostatnie zdanie?
Zupełnie, jakby wiedziała o czymś, do czego ty nie miałaś dostępu. W dodatku te
komplementy… A może po prostu chciała być miła? Parsknęłaś sfrustrowana, nie
potrafiąc zrozumieć intencji wampirzycy. Prawda była taka, że choćbyś się nie
wiadomo jak starała, nie będziesz w stanie pojąć wampirzego umysłu i toku
rozumowania.