Uwaga

Proszę o pisanie w komentarzach, przy zamówieniach imię autorki, która ma dane zamówienie zrealizować :3
Hesperiata, czy Neko ^^
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 stycznia 2018

My Friend Is A Gumiho ~ 3

No hej XD Tym razem wcześniej, bo mogę XD
Tak się zastanawiam, kto tu jeszcze został? Odezwijcie się w komentarzach ;*
Cóż ja mogę więcej napisać? Nie wiem... Zatem po prostu życzę wam miłego czytania <3


Polana Hando pozornie nie wyróżniała się niczym szczególnym spomiędzy setek innych polan w lasach Den. Nie była duża – miała ledwie kilkanaście baed* szerokości i nie więcej niż dziesięć długości; a wzdłuż jej zachodniego brzegu płynęła leniwie nieduża rzeczka, zakręcająca w las gdzieś w dwóch trzecich jej długości. Otaczające ją drzewa były takie same, jak wszędzie, z jednym wyjątkiem. Tuż przy zakręcie rosły tak gęsto, że do poszycia nie dostawał się nawet najmniejszy promień będącego właśnie w zenicie wąskiego sierpa Wiseonga ani znajdującego się na wschód od niego Yuèliànga, skrywając w sobie jeden z najcenniejszych skarbów Senteo.

wtorek, 9 stycznia 2018

My Friend Is A Gumiho ~ 2

Elo pomelo~
W tym miesiącu trochę później niż planowałam, ale cóż... Życie XD
Nie wiem, kto tu jeszcze został, i czy ktoś w ogóle... Ale nieważne XD Fajne jest samo publikowanie XD
Nie przedłużając, zapraszam do czytania <3



Piątek zazwyczaj kojarzy się uczniom jako najlepszy szkolny dzień i Jungkook zwykle nie był wyjątkiem od tej reguły. Tym razem jednak był to dla niego jeden z najgorszych dni. Nie ze względu na lekcje czy sprawdziany. Nie. Jedynym tego powodem był Jimin. A raczej jego brak.
Kiedy po sprzeczce JK wracał autobusem do domu, nie mógł przestać o niej myśleć. Mimo prób wytłumaczenia sobie racjonalnie, że to tak nie działa, wciąż prześladował go paniczny strach, że teraz Kanadyjczyk nie będzie chciał go znać. Nie pomagało przypominanie sobie wszystkich tych momentów, kiedy Jimin wręcz przekonywał go, że powinien się na niego zezłościć i że to całkowicie naturalne. Nawet fakt, że wreszcie postawił na swoim nie pomagał, a raczej wpędzał w jeszcze większe poczucie winy.

środa, 6 grudnia 2017

My Friend Is A Gumiho ~ 1

Hoł, hoł, hoł! Czy są tu jakieś grzeczne dzieci? XDDD
Mam nadzieję, że i Wam mikołajki minęły w przyjemnej atmosferze, a jako że nie mam pewności, czy każdy z was dostał prezent (rozumiecie, Mikołaj jest zajęty, w końcu trochę ludzi na tym świecie jest xD), zdecydowałam, że dostaniecie ode mnie ten drobny upominek w postaci rozdziału. Ktoś czekał? XDD
Ech, ten las rąk... No trudno, ale przynajmniej ja miałam trochę fanu przy pisaniu XD
Obiło mi się o uszy, że niektórzy tutaj wprost przepadają za sernikiem, także ten... DARMOWY SERNIK ROZDAJEM XDD (jak ktoś nie lubi, można wymienić na nutellę i oreo xD)
Coś jeszcze? Chyba nie XD Zatem cieszcie swe oczy (i kubki smakowe xD) <3


PS. Pięknie proszę o komentarze, będzie dodatkowy prezent ^.~


– JK…
– Nie.
– Ale JK, przecież…
– Nie Jimin. Nie będziesz mi w kółko kupował markowych rzeczy tylko dlatego, że mnie na nie nie stać – fuknął Koreańczyk o jasnobrązowych włosach, zerkając z irytacją na idącego obok, niższego o dobre pół głowy farbowanego bruneta. Jego skośne, ciemnobrązowe oczy napotkały intensywny wzrok Kanadyjczyka azjatyckiego pochodzenia, który próbował przymusić swojego młodszego o rok przyjaciela do wyjścia na kolejne „niezwykle potrzebne” zakupy. Tym razem jednak Jungkook obiecał sobie być nieugięty, mimo że odmawianie innym zawsze sprawiało mu przykrość. Co prawda nie przyznałby tego głośno, ale czuł się naprawdę źle, widząc jak błysk w piwnych oczach przyjaciela przygasa.
– Chciałeś powiedzieć „dobrych jakościowo rzeczy” – prychnął chłopak, wkładając ręce do kieszeni i odwracając twarz w drugą stronę. – Poza tym, jakie „w kółko”? To dopiero drugi raz w tym miesiącu, a przypominam ci, że październik niedługo się kończy.
JK przewrócił oczami i zatrzymał się, zakładając ręce na piersi.

niedziela, 5 listopada 2017

My Friend Is A Gumiho ~ Prolog

Hejo~
Ciekawe, ile tu jeszcze osób zostało po tak długiej przerwie XD
Ogólnie przez ostatnie kilka miesięcy robiłam remont tego, hmmm... opowiadania? Nieważne, w każdym razie wracam do was z nową wersją, która dość znacząco różni się od poprzedniej. Postaram się wstawiać posty przynajmniej raz w miesiącu - nie wiem, czy mi się uda, bo dyplom i matura, no i przydałoby się mieć jakie takie te oceny to może stypendium dostanę :"D
No nic, zostawiam wam prolog i mam nadzieję, że wam się spodoba ;*



~Z dedykacją dla wszystkich, którzy to czytają <3


Zaszumiało, kiedy grupa ptaków wzbiła się w powietrze, przenosząc się z jednego drzewa na inne, nieco bardziej oddalone od pary stojącej na szczycie wzgórza gęsto pokrytego szydlicami – jedynymi zielonymi drzewami o tej porze roku. Jak na końcówkę listopada przystało, było dość mroźno, co potwierdzały różnokszatłne obłoczki pary wydobywające się z ust tak odmiennie wyglądających kobiety i mężczyzny. Jedyne, co ich łączyło, to niezbyt wysoki wzrost i młody wiek, natomiast wszystko inne dzieliło, od ubioru przez kolor włosów po wyraz twarzy.
Kobieta, a właściwie dziewczyna ubrana w białe, nieco przybrudzone od wędrówki przez las, zdobione złotą nicią kimono zaciskała schowane w rękawach pięści, z całych sił próbując się nie rozpłakać. Jej pochyloną głowę zasłaniał welon czarnych, rozpuszczonych włosów, skutecznie ukrywając przed światem grymas rezygnacji i rozpaczy.
– Dlaczego? – szepnęła drżącym głosem, nie mając odwagi nawet spojrzeć na twarz towarzysza, która wyglądała jak wyciosana z kamienia, zimna i niewyrażająca emocji.

czwartek, 15 września 2016

Rap Monster (BTS) Przyjaciel, ale czy na pewno?

Witajcie po długiej przerwie. Na swoje wytłumaczenie powiem, że cały lipiec miałam zawalony przez ŚDM, potem przez tydzień odsypiałam, potem przygotowania do wyjazdu rodziców i dwójki najmłodszego rodzeństwa za granicę, potem ich wyjazd i ogarnianie, ile tak naprawdę jest w domu pracy… a potem to już tylko zwykłe lenistwo XDD
Ale. Dodaję ten scenariusz tylko i wyłącznie dlatego, że udało mi się odnaleźć pendriva, na którym była zapisana większa jego część. Gdyby nie to, musiałabym go pisać od nowa, a tego mi się straaasznie nie chciało robić. I w sumie to był główny powód mojego lenistwa. Wybaczcie >.<
Nie jestem z niego zbytnio zadowolona, mam wrażenie, że zawaliłam na całej linii, bo to jest tak chore, że normalnie ja się dziwię, że jeszcze mi mózgu nie rozje*ło…
Ale mam nadzieję, że chociaż jednemu z was się to przynajmniej po części spodoba xD Wiem, jestem straszna ;P
Nie przedłużając, oto jest… takie cuś. I miłego (?) czytania~

~Dla Marysi ;3

Przyspieszyłaś kroku, uciekając przed coraz mocniejszym deszczem. Byłaś zła i przemoczona do suchej nitki. Gdzieś w oddali rozległ się grzmot. Zacisnęłaś usta niezadowolona. Super. Teraz jeszcze burza. Po prostu lepiej być nie może.
Nagle ogarnęło cię dziwne uczucie, jakby ktoś na ciebie patrzył. Potarłaś kark i zerknęłaś do tyłu, jednak nikogo nie zauważyłaś. Mimo to wrażenie zamiast ustąpić, jeszcze się wzmogło. Skrzywiłaś się i biegiem pokonałaś ostatnie uliczki dzielące cię od domu. Wpadłaś z impetem do środka i natychmiast zamknęłaś za sobą drzwi, oddychając ciężko. Mieszkałaś sama w niewielkim domku na obrzeżach Busan i teraz trochę tego żałowałaś.

piątek, 17 czerwca 2016

V (BTS) Forever we are young…

Joł, witam was tą namiastką scenariusza, którą stworzyłam przed chwilą pod wpływem słuchania Save Me, Fire, oraz oczywiście Young Forever. Gdzieś tam się jeszcze przewijały Dope, War of Hormones i We are Bulletproof, ale nieważne. Chciałam powiedzieć, że wzięłam sobie te słowa, tak trochę wyrwane z kontekstu, bo nie sugerowałam się tekstem, dlatego tutaj znaczą co innego, niż w piosence. No i niekoniecznie pasują do całości. Sorki.
Tak mnie trochę zebrało na smuty, bo m.in. nadal nie mam laptopa (ten „ukradłam” rodzicom) oraz prawie cały dzień bolał mnie brzuch, ale już mi przeszło. Niby powinnam się cieszyć, bo z trzech przedmiotów mam postawione oceny wyższe, niż zakładałam, że będę miała, ale… Jakoś tak nie umiem. W sumie trochę bez powodu.
No nic, miłego czytania wam życzę~


Zmięłaś karteczkę w dłoni, czując napływające do oczu łzy. Byłaś zła. Zła na niego, że cię zostawił. Obiecywał, że nigdy tego nie zrobi, a ty jak głupia mu wierzyłaś. Chciałaś wykrzyczeć światu swoją rozpacz za tę jedną, jedyną złamaną obietnicę…

niedziela, 5 czerwca 2016

Reakcja Block B „Kiedy są zazdrośni”

Hej, hej, witam was wszystkich z moją The First Reakcją, jaką w życiu napisałam. Nie powiem, by mi się jakoś szczególnie podobała, ale że zazwyczaj tak mam ze swoimi pracami, dlatego ocenę pozostawię moim Kochanym Czytelnikom ;3 <333
Mam nadzieję, że nie wyszło aż tak źle x3

ZICO


- …i o to właśnie mi chodzi, rozumiesz? – mruknęłaś potakująco, wciąż wpatrując się w okno, a raczej w nagą klatkę Jaehyo koszącego trawnik.
- ______? Co tam jest takiego ciekawego? – zapytał z zainteresowaniem Jiho, przechylając się tak, by ze swojego miejsca na krześle móc zobaczyć, co przykuło twoją uwagę.

czwartek, 2 czerwca 2016

Kevin (U-kiss) cz.3 Największy skarb

Heloł, its mi XDD Sorki, że tak długo to trwało, ale dopiero dzisiaj znalazłam czas i wenę, by to dokończyć i nie powiem, jestem z siebie dumna. Ale bardziej z długości tego czegoś niż z treści, bo wszystkie trzy części łącznie mają jakieś 19 tys. słów (!) Ta część ma niecałe 6 tys., więc i tak nie jest to mało, ale szczerze przyznam, że miałam z nią największy problem. Chodzi głównie o to, że miałam pomysł, ale uciekały mi słowa, w wynku czego przez długi, długi czas nie mogłam tego skończyć. No, ale wreszcie jest ;3
Mam nadzieję, że wam się spodoba~

~Dla Miki <3

*W poprzedniej części*
Pokiwałaś głową w zamyśleniu. Przeszliście jeszcze kilka kroków, po czym zatrzymaliście się pośrodku ogrodu, z zachwytem obserwując pierwsze promienie słońca rozświetlające półmrok.
Byliście kompletnie nieświadomi faktu, że jesteście obserwowani przez ciemną postać skrytą w cieniu drzewa, która podążała za wami, bezczelnie przysłuchując się waszej rozmowie. Kiedy tylko tarcza słoneczna wzniosła się nad horyzontem, nieznajomy wykrzywił usta w parodii uśmiechu i zniknął.

~*~*~*~

- Hmmm… Interesujące – mruknął Soohyun, kiedy przyklęknięta, odziana na czarno postać skończyła mówić. Wampir odwrócił się do niej tyłem i powolnym krokiem zbliżył się do przyciemnianego okna, obserwując przemykających w cieniu ostatnich pobratymców, spieszących do swych domów przed nadejściem dnia. Byli to młodzi, którzy jeszcze nie opanowali teleportacji na tyle dobrze, by ryzykować pojawienie się w ścianie budynku.
- Ciekawe, w jaki sposób może mi to pomóc w osiągnięciu celu? – rzucił w przestrzeń, nie oczekując odpowiedzi i wykonał nieznaczny gest dłonią. Zakapturzony przybysz skłonił niżej głowę i wyszedł, doskonale odczytując intencje swego przełożonego. Mimo młodego wieku wampir był głową rodu Shin i od samego początku wyraźnie było widać, że jest wręcz tworzony to tego stanowiska. Jego siatka doskonale wyszkolonych szpiegów sięgała daleko poza granice terytorium klanu, dzięki czemu był dokładnie poinformowany o wszelkich ważniejszych wydarzeniach tak w ludzkim świecie, jak i na owianych tajemnicą terenach należących do istot nadprzyrodzonych.

środa, 20 kwietnia 2016

Bobby (iKON) Błędy młodości nie zostaną wybaczone, dopóki z nich nie wyrośniesz… a może to twój urok osobisty?

Witojcie dobrzy ludzie! XD
Tym razem zdecydowałam się złamać moją zasadę ciągłości historii i zamiast kolejnej części wstawiam ten oto (tak trochę z dupy) scenariusz ^.^ Zaczęłam go pisać już dawno, ale akurat przez parę ostatnich dni miałam wenę, by go dokończyć, za to na kolejną część Kevina ni chuchu ;p (mam jej koniec, ale nie mam początku xd) 
Tak więc, by nie przedłużać, przedstawiam wam scenariusz z Bobby'ym (fanfary xd)
Mam nadzieję, że wam się spodoba ;3
P.S Sorki, że znowu dałam coś o tygrysach, ale ten akurat fragment pisałam już dawno i nie chciało mi się go zmieniać xd Mam nadzieję, że mi wybaczycie tę drobną słabość do tych przecudownych i przewspaniałych prążkowanych kotów x3

~Dla Anonimka. Mam nadzieję, że ci się spodoba, kimkolwiek jesteś ;3

Siedziałaś przy barze, popijając w zamyśleniu whiskey. Byłaś ubrana w podarte dżinsowe spodnie i stary wypłowiały polar w odcieniu głębokiego błękitu… a raczej spranego głębokiego błękitu. Wpatrywałaś się tępo w jeden punkt, myślami będąc daleko od tego obskurnego miejsca. Wspominałaś swoje poprzednie życie, znacznie szczęśliwsze od tego, które wiodłaś teraz. Czasy, kiedy przebywałaś wśród sławnych ludzi, kiedy miałaś pieniądze, pracę, przyjaciół…

wtorek, 12 kwietnia 2016

Kevin (U-kiss) cz2 Kiedy niewinna zabawa może doprowadzić do wielowymiarowej katastrofy

 Tak więc, oto jest druga część tego scenariusza. Mogę mieć tylko nadzieję, że poprzednia się podobała, bo nie zauważyłam tam żadnych komentarzy. Kochani, proszę Was, piszcie co sądzicie o moich pracach, bo w ostatnim czasie potrzebuję sporo motywacji, żeby się za to zabrać, a jakakolwiek opinia pod spodem dałaby mi potrzebny zastrzyk energii ;p Bez tego naprawdę trudno jest mi coś konstruktywnego stworzyć, także ten...
Mimo tej całej niepewności co do Waszego zdania, mam nadzieję, że Wam się spodoba ;3

 ~Dla Miki. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz ;*

*W poprzedniej części*
~Może być pani pewna, że jeśli on mnie nie zrani, ja również tego nie zrobię ~obiecałaś, krzyżując spojrzenia ze starszą wampirzycą, która uśmiechnęła się ciepło.
~Niczego innego nie oczekiwałam. Do zobaczenia, ______. Z pewnością jeszcze kiedyś się spotkamy ~powiedziała na pożegnanie i wstała z wdziękiem, rozpływając się w powietrzu.

~*~*~*~

Odprowadziłaś wzrokiem postać, która po chwili rozpłynęła się jak dym. Potrząsnęłaś łbem, próbując rozgonić natłok myśli i pełna wątpliwości powoli zbliżyłaś się do drzewa, o które opierał się Kevin.
- I jak? – rzucił beztrosko, choć wyraz jego oczu przeczył tonowi głosu. Pokręciłaś w zamyśleniu głową, mijając go i kładąc się na trawie kilka kroków dalej. Nie do końca ogarniałaś, co się właśnie stało. Rozumiałaś, dlaczego matka chłopaka poprosiła cię o tę obietnicę, ale gdy tylko zniknęła, zaczęłaś się zastanawiać, czy to był jedyny powód jej wizyty? I co miało znaczyć to ostatnie zdanie? Zupełnie, jakby wiedziała o czymś, do czego ty nie miałaś dostępu. W dodatku te komplementy… A może po prostu chciała być miła? Parsknęłaś sfrustrowana, nie potrafiąc zrozumieć intencji wampirzycy. Prawda była taka, że choćbyś się nie wiadomo jak starała, nie będziesz w stanie pojąć wampirzego umysłu i toku rozumowania.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Kevin (U-kiss) cz1 Niby przeciwieństwa, a jednak…

Oto jest. Wiem, że temat wampirów i wilkołaków jest trochę oklepany, poza tym dość często spotyka się wykorzystanie tej „zimnokrwistej” tematyki w stosunku do U-kiss, ale zapewniam, że nie wzorowałam się na żadnym z istniejących już opowiadań/scenariuszy/tym podobnych shitów xd
Mam nadzieję, że nie będzie tak źle ;)


~Dla Miki. Mam nadzieję, że ci się spodoba ;* ~

Wracałaś właśnie z polowania, którego owocem był ogromny dzik przewieszony przez twoje ramię oraz kilka sztuk dzikiego ptactwa i dwie sarny, niesione przez pozostałych łowców. Z lekkim trudem przecisnęłaś siebie i zwierzynę przez wejście do nory, a po kilku metrach z ulgą wyprostowałaś plecy. Dalej podziemny korytarz rozszerzał się, przekształcając się w spore pomieszczenie – salę wspólną. Już po chwili powitały cię pochwały i gratulacje pozostałych członków watahy, które przyjęłaś z lekkim uśmiechem. Byłaś jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą Łowczynią w watasze i zdążyłaś już przywyknąć do takich sytuacji, jednak zawsze sprawiały, że czułaś się doceniona, zupełnie jakby to był pierwszy raz.
Niespodziewanie do twych nozdrzy wdarł się słodkawy zapach stęchłej krwi. Rozejrzałaś się  błyskawicznie dookoła i w przeciwległym krańcu pomieszczenia dostrzegłaś siedem nieruchomych postaci o bladej cerze, zbyt bladej jak na człowieka, i azjatyckich rysach twarzy, dobitnie świadczących o tym, z którego klanu pochodzą.
Z cichym warknięciem rzuciłaś zdobycz na pobliski stół i gniewnym krokiem podeszłaś do wampirów, za plecami czując wspierającą cię obecność pobratymców.
- Czego tu szukacie? – twój głos odbił się echem w sali, w której nagle zrobiło się cicho jak w grobie.

wtorek, 29 marca 2016

Raz, dwa, trzy, o co ci chodzi?

Raz, dwa, trzy płyty chodnikowe deptane pojedynczo, by nie dotknąć krawędzi. Cztery, pięć, sześć mrygających latarni mijanych co kilkanaście kroków. Siedem, osiem, dziewięć oczu spoglądających z dachu na beztroską postać przeskakującą z nogi na nogę, liczącą pojedyncze drobiazgi. Raz, dwa, trzy kroki do końca ulicy, cztery, pięć, sześć szczebelków w barierce oddzielającej chodnik od krawędzi mostu, siedem, osiem, dziewięć metrów do zimnej otchłani w dole. Dziewczyna wychyliła się z ciekawością, śledząc wzrokiem dziesięć, jedenaście, dwanaście ptaków znikających pod mostem. Pomachała im na pożegnanie, słysząc za sobą jeden, dwa, trzy kroki i odwróciła się w stronę nieznajomej postaci, która z zaskoczeniem milczała przez cztery, pięć, sześć sekund, by w końcu wypowiedzieć raz, dwa, trzy słowa.
- Co ty wyprawiasz?

czwartek, 17 marca 2016

Suga (BTS) Nie wszystko złoto, co się świeci, a prawdziwy diament można rozpoznać tylko z bliska

Hej hej, cześć i czołem! Hespe się pochorowała i pojechała do domu i zostałam sama w pokoju (szczegół, że sama jej kazałam, ale co miałam zrobić z przeziębionym szczeniaczkiem z bolącymi stawami i świecącymi oczami i deczko (?) rozmazanym makijażem? Przecież nie może się załatwić na amen, no to kazałam jej jechać xd), ale... właśnie wtedy przyjechała moja druga współlokatorka (też po chorobie) i razem z naszą Specem Od Filmów i Osobą Robiącą Sobie Jaja Ze Wszystkiego Co Się Rusza I Nie Rusza oglądałyśmy "8 milę" I teraz siedzę i słucham Eminema xd
Dobra, żeby nie przedłużać (i tak, będziemy słuchać Eminema durne jedne, puściłyście mi ten film to teraz cierpcie >.<) oto część właściwa scenariusza z Sugą z BTS (ale to już pewnie wiecie).
Mam nadzieję, że się wam spodoba i liczę na informację zwrotną (komentarze od Was), bo to naprawdę pomaga. Czytanie Waszych opinii na temat moich prac, pozytywnych czy negatywnych, sprawia mi wiele radości, wtedy czuję, że mam z Wami jakiś kontakt, a nie wrzucam tylko tak sobie dla fanu.
P.S. Sorry za błędy, nie sprawdziłam przed wstawieniem ;3
Miłego czytania <3

~Dla Evy. Mam nadzieję, że nie jest najgorzej ;)

Miał już dość. Dość studiów, dość mieszkania w jednym domu z sześcioma kolegami, dość naprawiania wszystkiego, dość rodziny, która go nie rozumiała, dość wszystkiego, co składało się na jego pieprzone życie. Dość tego, że wszyscy uważają, że nic go nie obchodzi. Dość tego, że to on musiał być tym, który wytyka błędy. Dość tego, że nikt nie zauważał, jak on się czuje. I dość tego, że HyeRin traktowała go jak śmiecia.

niedziela, 13 marca 2016

Suga (BTS) Nie wszystko złoto, co się świeci, a prawdziwy diament można rozpoznać tylko z bliska



Dzisiaj nie wstawię całego scenariusza. Będzie to jego, hmmm… zapowiedź? Prolog? Nieważne, w każdym razie chodzi mi o to, byście zrozumieli (ały), o co w tym chodzi, bo czegoś tak poje*nego jeszcze nie stworzyłam xd. Mam nadzieję, że wam się spodoba i zaciekawi (szczególnie mam na myśli ciebie, Eva ;p).

niedziela, 6 marca 2016

Taeyang (BigBang) Cz.2. Bycie dzikim ma swoje wady, ale zrozum, ja dopiero uczę się być człowiekiem


Oto i druga część tego jakże wspaniałego jak wysypka, fajnego jak fujara, słabego jak sól i tandetnego jak tłuszcz opowiadania/scenariusza (niepotrzebne skreślić i obrysować serduszkami). Mam nadzieję, że mimo wciąż się ujawniającej obsesji na punkcie tygrysów i tygrysopodobnych nadal będziecie chciały to czytać, bo wybaczcie, ale ja po prostu czasem nie umiem się powstrzymać xd

Życzę wam miłego czytania ;* <333


Rano obudziłaś się z potwornym bólem głowy i gardłem wyschniętym na wiór. Przysłoniłaś dłonią twarz i uchyliłaś powieki, z opóźnieniem rejestrując, że nie jesteś w swoim pokoju. Byłaś otulona ciepłą puchową kołdrą i półleżałaś na dużej, miękkiej poduszce. To musi być pokój Taeyanga, skojarzyłaś. Nigdy tu nie wchodziłaś, mimo że chłopak nigdy ci tego nie zabronił.

wtorek, 1 marca 2016

Taeyang (BigBang) Cz.1. Choćbyś się nie wiem jak starał, nigdy nie będę do końca oswojona

 Witam was dzisiaj tym oto… eee… tą opowieścią. Tak się jakoś zdarzyło, że mi się klepki w głowie poprzestawiały (pewnie dostałam solidne 'jebut' w głowę, tylko nie wiem kiedy i od kogo xp) i wyszło takie dziwne coś… dziwne jak dupa durszlaka ;) XDD
Mam nadzieję, że wam się spodoba <333



- Jesteś pewien, że to bezpieczne? – pani _____ spojrzała na męża zaniepokojona. Mężczyzna uspokoił ją łagodnym uśmiechem.
- Spokojnie, nic jej nie będzie – przeniósł wzrok na trzyletnią ciebie, bawiącą się wesoło z małym pieskiem nieopodal gęstej ściany lasu. W pewnym momencie zachwiałaś się i upadłaś na czworaka, ale już po chwili wstałaś i dalej biegałaś za zwierzątkiem, śmiejąc się do rozpuku.
- Podobno niedaleko stąd widziano tygrysy. Jesteś pewien, że nic nam nie grozi? – dopytywała się dalej twoja mama.
- Kochanie, wszystko będzie dobrze. Mają pod dostatkiem większej zwierzyny i raczej nie będzie im się chciało ganiać za takim małym szkrabem. Może i Indie są dzikie, ale bez przesady. Poza tym, mam strzelbę. Jak który tu podejdzie to będziemy mieli piękny futrzany dywanik przed kominkiem – odparł twój tata, mrugając wesoło do żony, która zachichotała cicho i weszła do domu.

niedziela, 21 lutego 2016

LuHan – Tak po prostu

To. Jest. Słabe. Maxsłabe. Tak słabe, że bardziej się nie da. Nie podoba mi się to. Wstawiam to tylko dlatego, że miałam to napisane już dawno i o ile pamiętam coś o tym wspominałam, a jako że w ten weekend "Zabawka" się nie ukazała, stwierdziłam, że trochę Luhana nie zaszkodzi xd
Miłego czytania <3

(Jak dla mnie to jest blond…)

Wakacje, wakacje i po wakacjach. Ale mimo to pierwszy września nigdy chyba nie przedstawiał się tak ekscytująco. Do twojej klasy w tym roku dołączał nowy uczeń. Niby nic, ale chłopak był obcokrajowcem. Jego rodzina przeprowadziła się do twojego miasta kilka tygodni temu z Chin. Trochę się obawiałaś, jak przyjmą go w szkole. Mimo że go nigdy nie spotkałaś, współczułaś mu. Wiedziałaś jak okrutni potrafią być nastolatkowie, zwłaszcza że dość duża grupa chłopaków należała do swego rodzaju „gangu” prezentującego skrajnie nacjonalistyczne i rasistowskie poglądy. Już za samo mówienie dobrze o innych narodowościach mogło ściągnąć na siebie ich wulgarną, irytującą, a czasem brutalną uwagę. Nauczyciele wielokrotnie próbowali rozwiązać tę grupę, niestety z mizernym skutkiem.

wtorek, 9 lutego 2016

(Nu’est) Wszędzie parszywie, ale w domu nienajgorzej

Ta oto rzecz jest prawdopodobnie zupełnie inna niż wszystko, co czytaliście(łyście) na tym blogu. Nawet nie wiem, czy zasługuje na miano scenariusza… Chyba nie, ale w każdym razie mam nadzieję, że wam się spodoba ;3



Świat po wojnie atomowej nie wygląda zbyt przyjaźnie. Większość terenów to po prostu radioaktywne zgliszcza. I pomyśleć, co zostało z tej tak zwanej „wielkiej cywilizacji”? Nic. Kupka gruzów. I kilka osób, które roszczą sobie prawo do władzy nad pozostałą garstką ludzi. Niestety, złoto zawsze kusi, a oni mają go wiele. Zbyt wiele.
Ciemna zakapturzona postać rozejrzała się dyskretnie i przemknęła cicho przez ulicę, wtapiając się w nocne cienie rzucane przez ruiny budynków. Tyle tylko zostało z ogromnego miasta, którym było kiedyś Tokio. Mimo iż minęło tyle lat, wciąż żyją ci, którzy pamiętają, jak było przed wojną i tę pamięć przekazują młodszym pokoleniom.
Postać wśliznęła się przez uchyloną, zardzewiałą bramę i lekko zbiegła po stromym gruzowisku, znikając w niewielkim otworze między dwoma kamieniami. W ciasnym korytarzu panowała nieprzenikniona ciemność, ale osoba bywała tu już wielokrotnie. Znała każdy kąt, każdy zakamarek tego podziemnego przejścia.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Jackson (Got7) Najlepszy dzień w życiu


Miał być Luhan, ale nastąpiła mała zmiana planów. Dostałam rozkaz odgórny, żeby najpierw wstawić ten scenariusz, a że nie mam nic do gadania, to wstawiam XD ;3
Miłego czytania <3


- No cóż, to chyba wszystko. Mam nadzieję, że spodoba ci się u nas – powiedziałaś do rudowłosej dziewczyny, która kiwnęła głową z nieśmiałym uśmiechem i wyszła. Odetchnęłaś z ulgą i opadłaś ciężko na obrotowe krzesło, okręcając się na nim kilkakrotnie. Pracowałaś w niewielkiej rozgłośni radiowej i mimo młodego wieku byłaś już zastępcą prezesa. To znaczy, on był prezesem tylko z nazwy. Interesowały go tylko zyski, a faktyczną władzę sprawowałaś ty. Miałaś wiele pracy, ale lubiłaś to.
Założyłaś słuchawki na uszy i poczekałaś, aż chłopak za szybą da ci znak, a wtedy oddałaś się temu, co kochałaś najbardziej. Nawet nie zauważyłaś, kiedy minęło kilka godzin i wskazówki zegara przesunęły się na godzinę 18.
- No cóż, to koniec na dzisiaj. Trzymajcie się ciepło i do usłyszenia jutro – powiedziałaś i z westchnieniem ustąpiłaś miejsca didżejowi, który miał dzisiaj nocną zmianę.

środa, 20 stycznia 2016

(Block B) Sens życia cz.6 i ost.


Dobra, macie to zakończenie xd. Mam nadzieję, że wam się spodoba ;3


Autorka: Neko 

*W poprzedniej części*
Wtedy jedna z postaci, ubrana cała na czarno, zauważyła cię. Wyciągnęła coś zza pleców, a ty z przerażeniem uświadomiłaś sobie, że to miecz. Mężczyzna zamierzył się i rzucił bronią w Zico, który był najbliżej niego. Z twego gardła wyrwał się krzyk i wtedy blondyn spojrzał na ciebie. Wirujące ostrze było coraz bliżej, a ty przyspieszyłaś jeszcze i rozpaczliwym skokiem rzuciłaś się między nie a lidera, zmieniając w locie postać.

~*~*~*~

Strzępy twoich ubrań rozsypały się na wszystkie strony, a ty poczułaś mocne uderzenie. Upadłaś ciężko na ziemię kilka metrów dalej. Usłyszałaś rozpaczliwe krzyki twoich przyjaciół i spojrzałaś na miecz wystający z twojej piersi. Chwyciłaś go za rękojeść i szarpnęłaś. Poczułaś jedynie lekki ból, bo ostrze na szczęście przebiło tylko skórę i wbiło się w mostek, nie czyniąc poważniejszych szkód.