Oto i druga część tego jakże
wspaniałego jak wysypka, fajnego jak fujara, słabego jak sól i tandetnego jak
tłuszcz opowiadania/scenariusza (niepotrzebne skreślić i obrysować
serduszkami). Mam nadzieję, że mimo wciąż się ujawniającej obsesji na punkcie
tygrysów i tygrysopodobnych nadal będziecie chciały to czytać, bo wybaczcie,
ale ja po prostu czasem nie umiem się powstrzymać xd
Życzę wam miłego czytania ;*
<333
Rano obudziłaś się z potwornym
bólem głowy i gardłem wyschniętym na wiór. Przysłoniłaś dłonią twarz i
uchyliłaś powieki, z opóźnieniem rejestrując, że nie jesteś w swoim pokoju.
Byłaś otulona ciepłą puchową kołdrą i półleżałaś na dużej, miękkiej poduszce. To musi być pokój Taeyanga, skojarzyłaś.
Nigdy tu nie wchodziłaś, mimo że chłopak nigdy ci tego nie zabronił.






