Leżałaś
nieruchomo, wpatrując się w czyste, niebieskie niebo. Po lewej stronie
widziałaś szerokie korony drzew, zapełnione zielonymi liśćmi. Pod plecami
czułaś masywną, betonową płytę, która w dużej części składała się na prostą
kładkę, zakończoną po obu stronach schodami. Promienie słońca padały ci na
twarz, co doprowadzało cię do euforii. Dodatkowym plusem była samotność.
Nikogo promieniu kilku kilometrów. Z
błogością wsłuchiwałaś się w szmery liści, gwizdy wiatru i szum potoku
płynącego pod mostem. Po prawej stronie, słyszałaś jak woda uderzała o taflę,
spływając po niskich, śliskich kamieniach. Wyglądało to jak mały wodospad.
